Dobra, postaram się napisać coś więcej tym razem. Więc mamy już grudzień, pominę fakt, że to już pierwszy jego tydzień, ale jak już napisałam w poprzednim wpisie ostatnio nie mam ochoty tutaj pisać. Ostatnio w sumie nie mam na nic konkretnego ochoty. To chyba taki miesiąc, że najchętniej siedziałabym w domu z kubkiem herbaty i górą jedzenia. Z daleka od szkoły i ludzi. Powiedzmy, że to taka zimowa depresja. Problemy ze zdrowiem jeszcze bardziej pogorszają sytuację. Skierowanie do szpitala, na które i tak mam wyjebane. No cóż, mam tylko nadzieję, że nie będzie gorzej.
W szkole też coraz gorzej, chociaż nie wiem czy może być już gorzej porównując to jak jest teraz, a jest koszmarnie. Ciężko jest wszystko ogarnąć. Cholernie czekam na święta, jak nigdy chyba. Chcę po prostu poczuć tą wyjebkę na wszystko. Jedyne co mnie cieszy to fakt, że nie ma jeszcze tego białego gówna za oknem, bo zimno to jest cholernie, ale chociaż nie pada śnieg.
Może najwyższy czas zacząć myśleć pozytywnie. Sama nie wiem.
Wiem że trudno ze mną wytrzymać i właśnie to sprawia,
że dwa razy bardziej doceniam tych którzy zawsze są przy mnie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz