Przypomniałam sobie o tej piosence po dobrych paru miesiącach. Wolne sobie mija, a ja nic nie zrobiłam, dosłownie nic. Ani nie ogarnęłam zadań, ani nie zrobiłam sobie notatek do sprawdzianu. Wiedziałam, że tak będzie, zawsze tak jest, że wszystko na ostatnią chwilę. Dobra tym razem tak nie będzie, bo dziś wezmę się chociaż za część tego co mam zrobić. Trochę to śmiesznie brzmi, ale spróbuję chociaż. Pogoda taka sobie, więc nic nie stracę jak nie wyjdę z domu. Jutro ma być ładnie, to się coś porobi mam nadzieję, chyba że nie będę miała chęci na nic co też jest bardzo prawdopodobne. Szczerze to z jednej strony cholernie się nudzę siedząc w domu, bo albo siedzę przed laptopem ze stertą jedzenia, albo przez telewizorem. Jeszcze żebym coś konkretnego robiła na tym laptopie, to by było bardzo dobrze. Z drugiej strony to z chęcią bym siedziała poza domem, ale jak już zaczynam myśleć o tym, że muszę się ogarnąć i takie tam to mi się wszystkiego odechciewa. Taka typowa Wojda zawsze na wyjebce, ten tok myślenia chyba mi się nigdy nie zmieni niestety. Trochę to samolubne i beznadziejne wiem, ale co zrobisz, no nic nie zrobisz. Zawsze tak jest, że jak zaczynam się tak dogłębnie zastanawiać nad czymś, to bardzo szybko z tego rezygnuję. Szkoda. Zgłodniałam znowu, wypadałoby coś zjeść znowu. Masa się robi, powie mi ktoś, że dużo jem to się obrażę. Wiadomo, że jak bym była gruba, albo jak bym tyła strasznie to bym tyle nie jadła, a tak to mogę sobie pozwolić na tyle ile chcę. Super. Tak więc, lecę ogarnąć coś dobrego, a potem biorę się za lekcje, dziś już muszę. Obiecuję to sobie.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz